Bankrut poszukiwany

Poszukuję bankruta (najlepiej seryjnego) do prowadzenia startupu. Idealny kandydat powinien doprowadzić do ruiny kilka wcześniejszych swoich biznesów i kolejnych kilka mieć ochotę wyłożyć w przyszłości. Oczekuję, że osoba taka wyszła z sukcesem z co najmniej jednego projektu, sprzedała go za dobre pieniądze, a następnie zainwestowała ponownie w nieudane startupy.

Taki człowiek to marzenie każdego inwestora. Doświadczony, walczący, samodzielny, kreatywny. Wcześniejsze bankructwo nie jest niczym złym – to tylko przeszacowanie aktywów. Zaś z punktu widzenia inwestora – to błędy przeszłości, za które zapłacił ktoś inny.



To także człowiek, który poznał smak zarobionych pieniędzy. Im większych, tym lepiej, bo podświadomie będzie dążył do ich ponownego zdobycia. Ale zna również gorycz ich utraty, która jest najdoskonalszym mechanizmem samokontroli. Prowadząc nową firmę będzie się koncentrował na tym, by jak najszybciej zaczęła ona zarabiać.

Branża internetowa czy komputerowa przyzwyczaiła nas trochę do tego, że odnoszą tam sukces głównie ludzie bardzo młodzi. I trochę przez ten pryzmat postrzegamy startupy jako takie – jako firmy tworzone przez młodych. Branża IT czy Internet jest jednak relatywnie młoda, szybko zmieniająca się i dość wyjątkowa z uwagi na niskie bariery wejścia - a to ekosystem sprzyjający młodym. Nadreprezentacja młodych wykrzywia nam realny obraz startupów.

Z młodymi jest pewien problem – skupiają się zwykle nie na tym, co trzeba. Szlifują produkty zamiast je wypuścić na rynek i generować sprzedaż. Ekscytują się gadżetami zamiast kontrolować koszty. Topniejące pieniądze spółki na realizację projektu zauważają na miesiąc przed wejściem na debet i traktują to jako problem inwestora. Wszelkie opóźnienia w realizacji projektu są nie tyle realnym kosztem, co drobną korektą wykresu Gantta. Młodzi zatem są przekonani, że projekt się obroni, oni są nieomylni, a ich genialny, szlifowany o kilka(naście) miesięcy dłużej produkt sprzeda się sam.

Bankrut zaś wie, że w startupie trzeba chodzić na skróty. Jak najszybciej dostarczyć możliwie dobry produkt na rynek. Wszystko po to, aby go możliwie szybko zweryfikować i sprzedawać. A topniejące na firmowym koncie inwestorskie pieniądze nie dają żadnego komfortu i poczucia bezpieczeństwa. To może zapewnić tylko rentowna lub bardzo szybko rozwijająca się firma.

A co drodzy Państwo wyjdzie z połączenia wielokrotnego bankruta z młodością? Chciałoby się powiedzieć, że to optymalne zestawienie, aby osiągnąć olbrzymi sukces. Jednak na myśl przychodzi mi niestety ... Amber Gold.
Trwa ładowanie komentarzy...